|
Program TV NET
o polskich emigrantach (wideo) >>
Artykuły i opinie:
Do czego zmierza Grecja?
>>
Πού οδεύει η
Ελλάδα; >>

Koncerty:
informacje >>
zdj. i wideo >>
kompozytorzy,
wykonawcy
>>
Wystawy>>
Teatr:
informacje >>
zdj. i wideo
>>
Wykłady>>

Radio i telewizja>>
Mapa
strony >>
| |

Rodacy
z Lamii
Rozmowa z
Andrzejem Jannakakosem - prezesem Związku Grecko-Polskiego
im. F. Chopina w Lamii
-
Ma Pan nazwisko i wygląd Greka, a rozmawia jak Polak. Jak to się
stało?
- Czuję się Polakiem w 90, a Grekiem w 10 procentach, choć
mieszkam i pracuję w Grecji. Urodziłem się w
Polsce, w Kowarach na Dolnym Śląsku.
Mój ojciec, pochodzący z Lamii, był uchodźcą
politycznym z roku 1949, a matka Polką z Ciechanowa, gdzie później
zamieszkaliśmy i gdzie dorastałem
i uczyłem się.
- Dlaczego wyjechał Pan z Polski?
- W roku 1986 wyjechałem do Grecji ze swoim ojcem. On, po
przejściu na emeryturę, zapragnął odwiedzić swoją
starą ojczyznę. To był jego
powrót po blisko 40 latach emigracji. Wcześniej, do roku 1974,
ojciec do Grecji przyjechać nie mógł, a potem może
się nawet trochę bał. Mogę dziś śmiało
powiedzieć, że wróciłem do Grecji dzięki ojcu.
Bardzo mi się wówczas ona spodobała, szczególnie
klimat. Dziś, z perspektywy lat, uważam, że podjąłem
słuszną decyzję.
- Takich jak Pan i Pana ojciec było wielu…
- Po roku 1978 zaczęli wracać do swej starej ojczyzny
także inni tzw. polscy Grecy - emigranci,
i ich dzieci, z lat 1949-1950. Kiedy i my przybyliśmy tam, okazało
się, że także w Lamii znajdują się już inni
polskojęzyczni Grecy.
- Jak doszło do powstania Waszego Związku?
- Lamia to stolica województwa Fthiotida, 60-tysięczne
miasto, położone 215 km na północ od Aten. Tu się
praktycznie wszyscy znają. Nie było więc większego kłopotu
w wytropieniu rodaków. Spotykaliśmy się latem
na plaży, zimą w tawernach. Rozmawialiśmy i wspominaliśmy
polskie lata. Postanowiliśmy nawet zorganizować sobie
grecko-polski klub. Grecko-polski, bo zdecydowana większość
naszych rodzin to małżeństwa mieszane. Nasze regularne
spotkania rozpoczęły się już w roku 1990, choć na
dobrą sprawę nie mieliśmy wówczas żadnej nazwy
i żadnego prezesa.
- Działaliście więc na pograniczu
prawa?
- Raczej bardziej towarzysko, niż organizacyjnie.
Prawdziwą organizację, ze statutem, zarządem i prezesem
powołaliśmy do życia dopiero w roku 2002. Znaleźliśmy
też sobie wspaniałego patrona - Fryderyka Chopina, dobrze
znanego i cenionego w Grecji.
- Jakie cele postawili Państwo
Waszemu Związkowi?
- Za najważniejsze uznaliśmy rozwijanie współpracy
kulturalno-gospodarczej Polski i Grecji, ze szczególnym uwzględnieniem
rodaków mieszkających w Lamii. Zaczęliśmy więc
od promocji kultury polskiej w naszym mieście i regionie. Naszą działalnością
szybko zainteresowały się lokalne media i władze miejskie.
Wcześniej o Polsce wiele tu nie wiedziano. Nasza ojczyzna kojarzyła
się Grekom z komuną,
Lechem Wałęsą, gen. Jaruzelskim i piłkarskimi
mistrzostwami świata z
roku 1974.
- Potem szukaliście bezpośrednich
kontaktów z Polską…
- Kiedy zarejestrowaliśmy nasz Związek i nawiązaliśmy
kontakt z Ambasadą RP w Atenach, dowiedzieliśmy się, że
nie jesteśmy w Grecji sami, że na jej terenie działają
też inne stowarzyszenia
grecko-polskie i polonijne. Wtedy też zaczęła się
nasza współpraca z nimi. Potem podchwyciliśmy pomysł
na współpracę
miast bliźniaczych. Niestety, długo musieliśmy szukać takiego
miasta dla naszej Lamii. Wiele polskich miejscowości nie chciało
z nami rozmawiać, bo miało już innych partnerów.
Wyglądało na to, że poszukiwania miasta bliźniaczego
skończą się na marzeniach. Z pomocą przyszła nam
wówczas ambasada RP, która znalazła dla nas miasto
partnerskie - Rzeszów. Potem były wzajemne wizyty naszych
samorządów i wreszcie długo oczekiwane podpisanie umowy o
współpracy, która doprowadziła do kolejnych umów
- najpierw z naszymi izbami handlowymi, potem z policją, szkołami
oraz instytucjami kulturalnymi.
- Kim są Wasi członkowie?
- Do naszego Związku należy 40 rodzin.
Są to głównie małżeństwa polsko-greckie
oraz, od niedawna, Polacy z
ostatniej emigracji, którzy przyjechali
do Grecji za chlebem.
- Jaki jest ich status socjalny?
- W zdecydowanej większości są to
ludzie ze średnim wykształceniem pracujący na
budowach
i w fabrykach. Są też, choć nieliczni, absolwenci wyższych
uczelni. Spotykamy się wszyscy zazwyczaj w naszym klubie w niedzielne
popołudnia i wieczory. Naszym marzeniem jest zbudowanie własnego
Domu Polskiego, ale ze względów finansowych jest to na dziś
niemożliwe. - Czy Wasze dzieci rozmawiają
po
polsku?
- Nie mamy, niestety, w Lamii szkoły polskiej. Częsty dojazd do
Aten jest też, ze względu na odległość, znacznie
utrudniony. Mimo wszystko nasze dzieci rozmawiają z nami po polsku.
Polskiego uczą się także
od nich ich greccy koledzy, dzieci greckich członków naszego
Związku. - Grek to prawosławny, Polak
to zazwyczaj katolik. Czy nie wynikają z tego jakieś kłopoty?
- Wyznanie w małżeństwach mieszanych nie stanowi
dla nas większego problemu. Nasi prawosławni Grecy, którzy
ożenili się z Polkami chrzczą swoje dzieci zarówno w
cerkwi, jak i w kościele. Obie też strony odnoszą się zazwyczaj z
szacunkiem i tolerancją do swych współmałżonków.
Chrześcijaństwo uczy przecież wzajemnej
miłości i potrzeby zrozumienia.
- Jakie są najbliższe plany działania
Waszego Związku?
- Stoi przed nami pilna potrzeba zmiany lokalu klubowego. Od
trzech też lat planujemy zorganizowanie wycieczki do Polski dla
naszych członków, szczególnie dla tych, którzy
nie byli już tam od 20 lat.
- Życzę więc samych sukcesów
i wiele wytrwałości. Dziękuję też za rozmowę.
Rodacy w Lamii
Tekst i zdj. - Leszek Wątróbski
Szczecin
Goniec ( 10-16.03.2006)
do góry
| |


Site
MAP >>
ERASMUS
Pireus 2011>>
Aktualnie zapowiedziane strajki >>
|